Wrzesień w szkole to nie tylko powrót do zajęć. To także moment, w którym na pierwszych zebraniach zapadają decyzje o wycieczkach na cały rok. Rozmowa zaczyna się zwykle od pytania, gdzie pojechać, a kończy na kwocie, której część rodziców nie udźwignie. Efekt bywa taki, że klasa jedzie w połowie składu albo wyjazd przesuwa się na kolejny rok.
Mieszkańcy powiatu kłodzkiego są w tej sprawie w wyjątkowo dobrej sytuacji, choć rzadko o tym myślą. To, po co szkoły z Warszawy, Poznania czy Trójmiasta wynajmują autokary na dwanaście godzin jazdy, klasy z Kłodzka, Bystrzycy, Nowej Rudy czy Lądka mają w promieniu dwudziestu kilometrów. Podziemne trasy, fortyfikacje, muzea techniki, obiekty przyrodnicze. Wszystko to, co gdzie indziej wymaga noclegu i dwóch dni na dojazdy.
Co da się zorganizować dla klasy bez wyjeżdżania z regionu i dlaczego to może być niezapomniany wyjazd? Przeczytasz w naszym wpisie. Zapraszamy do lektury!
Spis treści
Ile realnie kosztuje wycieczka na drugi koniec Polski?
Warto rozbić koszt wyjazdu na części, bo dopiero wtedy widać, gdzie znikają pieniądze. Składka od ucznia pokrywa transport, noclegi, wyżywienie, wstępy do zwiedzanych obiektów, ubezpieczenie i rezerwę na nieprzewidziane wydatki.
Przy wyjeździe na drugi koniec Polski proporcje wyglądają niekorzystnie. Autokar na kilkaset kilometrów w jedną stronę, dwie albo trzy noce, wyżywienie na cały ten czas. Na atrakcje, czyli na to, po co się jedzie, zostaje najmniejsza część budżetu. Dochodzi do tego coś, czego nie ma w kalkulacji: dwa dni z pięciu klasa spędza w autokarze.
Przy wyjeździe w promieniu kilkudziesięciu kilometrów proporcja się odwraca. Transport przestaje być największą pozycją, nocleg albo w ogóle nie jest potrzebny, albo kosztuje jedną noc, a większość składki idzie na program. Za te same pieniądze klasa robi więcej rzeczy, a nie przejeżdża więcej kilometrów.
Jest jeszcze argument, o którym mówi się na zebraniach niechętnie, choć zna go każdy wychowawca. Im wyższa składka, tym więcej rodzin rezygnuje. Nie zawsze mówią o tym otwarcie, częściej pojawia się nagła choroba albo wyjazd do rodziny. Niska składka nie jest oszczędnością na programie, jest warunkiem tego, żeby jechała cała klasa. A wycieczka, na którą nie pojechało pięć osób, przestaje być wydarzeniem integracyjnym i staje się kolejnym powodem do podziałów.
Wyjazd klasowy na jeden dzień – co można zobaczyć?
Region daje kilka wyraźnie różnych typów celów, z których można ułożyć plan na kilka lat nauki, nie powtarzając się.
- Podziemne trasy turystyczne. Dawne kopalnie i sztolnie udostępnione zwiedzającym. Zaleta oczywista dla organizatora: pogoda nie ma znaczenia, a wrażenia są mocne niezależnie od wieku uczniów.
- Fortyfikacje. Obiekty militarne z różnych epok, od nowożytnych twierdz do budowli z XX wieku. Sprawdzają się przy starszych klasach, gdzie da się je powiązać z materiałem z historii.
- Muzea techniki i rzemiosła. Najlepiej wypadają te, w których uczeń coś wykonuje własnymi rękami i zabiera do domu. Efekt materialny sprawia, że wyjazd zostaje w pamięci znacznie dłużej niż samo oprowadzanie.
- Obiekty przyrodnicze. Jaskinie, rezerwaty, formacje skalne, ośrodki edukacji ekologicznej. Naturalne uzupełnienie zajęć z przyrody, biologii i geografii.
- Uzdrowiska i parki zdrojowe. Wariant na spokojniejszy dzień, dobry przy młodszych klasach albo jako druga część programu, kiedy dzieci są już zmęczone.
Przy każdej z tych kategorii obowiązuje ta sama zasada: jeden duży punkt programu dziennie plus jeden mniejszy. Trzy atrakcje w ciągu dnia oznaczają, że klasa nie zapamięta żadnej.

Co oferuje kopalnia w Złotym Stoku grupom szkolnym?
Kopalnia Złota w Złotym Stoku jest w tym zestawie przypadkiem szczególnym, bo mieści kilka osobnych atrakcji na jednym terenie. Dla organizatora wyjazdu to konkretna oszczędność: brak przejazdów między punktami programu, jedno miejsce na obiad, jedna rezerwacja.
Na kompleks składa się podziemna trasa turystyczna prowadzona z przewodnikiem przez dawne sztolnie, z podziemnym wodospadem jako najbardziej rozpoznawalnym punktem i z przejazdem podziemnym tramwajem. Osobno działa sztolnia, w której skały zabarwiły związki żelaza, średniowieczna osada górnicza z odtworzonymi technikami pracy oraz muzeum górnictwa i historii miasteczka.
Z punktu widzenia nauczyciela najciekawsza jest jednak druga część oferty. Poza samym zwiedzaniem dostępne są zajęcia, w których uczeń pracuje samodzielnie: płukanie złota, wybijanie monety, odlewanie sztabki, poszukiwanie minerałów. Do tego dochodzą gry terenowe i zwiedzanie z fabułą, czyli gotowe scenariusze, w których grupa wykonuje zadania, zamiast iść w kolumnie za przewodnikiem. Dla klasy, która potrzebuje integracji, a nie kolejnej prelekcji, ma to znaczenie zasadnicze.
Kompleks prowadzi też przygotowane programy dla grup szkolnych, w tym warianty obejmujące nocleg. Szczegóły, minimalną liczebność grupy i dostępne scenariusze najlepiej ustalić bezpośrednio z obsługą, bo oferta bywa modyfikowana, a przy wyjeździe klasowym liczy się dopasowanie do wieku uczniów i długości dnia.
Warto też pamiętać o rzeczy praktycznej: część atrakcji wymaga zgłoszenia z wyprzedzeniem. Przy grupie liczącej trzydzieści osób telefon wykonany dwa tygodnie wcześniej oszczędza sporo nerwów.
Historia samego miasteczka daje przy okazji materiał, którego nie znajdziecie w podręczniku. Złoto dało Złotemu Stokowi nazwę, ale największe pieniądze przyniósł arsen, pozyskiwany z tych samych rud. Miejscowość była jednym z ważniejszych europejskich ośrodków jego produkcji, co odbiło się zarówno na jej zamożności, jak i na zdrowiu dawnych mieszkańców. Dla klasy siódmej albo ósmej to gotowy punkt wyjścia do rozmowy o cenie rozwoju przemysłowego.
Kiedy warto zostać na noc, mieszkając dwadzieścia kilometrów dalej?
Pomysł wygląda na pierwszy rzut oka absurdalnie. Po co płacić za nocleg, jeśli do domu jest pół godziny jazdy? A jednak są trzy powody, dla których wielu wychowawców robi to świadomie.
- Integracje najczęściej mają miejsce wieczorem. Nie na trasie zwiedzania i nie w autokarze, ale przy wspólnej kolacji, w pokoju po zgaszeniu światła, przy grze świetlnej na korytarzu. To właśnie ten czas odróżnia wyjazd, który klasa wspomina po latach, od jednodniowej wycieczki, która zlewa się z innymi.
- Dwa dni programu bez dwóch dni dojazdów. Przy noclegu na miejscu drugi dzień zaczyna się od śniadania, a nie od zbierania się o szóstej rano pod szkołą. Zyskujecie realnie kilka godzin.
- Koszt. Jedna noc w regionie to zupełnie inna pozycja w budżecie niż trzy noce w odległym mieście. Składka pozostaje w zasięgu wszystkich rodzin, a klasa dostaje wyjazd z nocowaniem, czyli to, o czym dzieci mówią najczęściej.
Jeśli szukacie bazy, warto przejrzeć noclegi w Kłodzku i okolicy i sprawdzić, które obiekty przyjmują grupy zorganizowane, bo nie wszystkie to robią. Przy wyborze zwróćcie uwagę na trzy rzeczy: możliwość zapewnienia posiłków na miejscu, układ pokoi umożliwiający rozsądny nadzór oraz przestrzeń, w której grupa może się wieczorem zebrać. Obiekty na terenie kompleksu w Złotym Stoku leżą około dwudziestu kilometrów od Kłodzka, więc dojazd jest krótki, ale jest.
Co wybrać, aby nie powtarzać punktów?
To najczęstszy zarzut na zebraniu i trzeba się z nim liczyć. W powiecie kłodzkim wiele dzieci było w okolicznych atrakcjach z rodzicami, czasem kilka razy.
Odpowiedź jest prostsza, niż się wydaje. Dziecko, które przeszło trasę z rodzicami, nie przeszło jej z klasą, z zadaniem do wykonania i z rywalizacją między grupami. To dwa różne doświadczenia, mimo tej samej lokalizacji.
Co można zmienić w planie?
- Wybrać inny program niż standardowe zwiedzanie. Gra terenowa z fabułą albo zajęcia warsztatowe dają zupełnie inny przebieg dnia niż oprowadzanie.
- Dać klasie zadanie. Podział na grupy, karta pracy, konkurs, materiał do zebrania na lekcję. Uczeń, który czegoś szuka, patrzy inaczej niż uczeń, który słucha.
- Powiązać wyjazd z projektem. Prezentacja, gazetka, film, wystawa w szkole po powrocie. Wyjazd przestaje być wtedy oderwanym wydarzeniem.
- Odwrócić role. Uczniowie, którzy byli na miejscu wcześniej, mogą przygotować fragment opowieści dla reszty klasy. Zwykle podchodzą do tego z zaskakującym zapałem.
O czym pamiętać przy organizacji wyjazdu klasowego?
Formalności są w każdej szkole podobne, ale kilka rzeczy warto sprawdzić wcześniej, bo w ostatnim tygodniu robią się problemem.
- Dokumentacja. Zgoda dyrektora, karta wycieczki, wyznaczony kierownik wycieczki i opiekunowie, pisemne zgody rodziców. Liczbę opiekunów ustala dyrektor szkoły, biorąc pod uwagę wiek uczniów, charakter wyjazdu i warunki na trasie, więc nie ma tu jednej liczby dobrej na każdą sytuację.
- Ubezpieczenie. Sprawdźcie, co obejmuje polisa szkolna, a co trzeba dokupić, zwłaszcza przy zajęciach z elementem aktywności.
- Transport. Przy wynajmie autokaru warto zweryfikować przewoźnika i upewnić się, że kierowca ma zapewniony wymagany odpoczynek, jeśli program obejmuje dwa dni.
- Zdrowie i dieta. Alergie, przewlekłe choroby, leki, ograniczenia żywieniowe. Zbierzcie te informacje na piśmie razem ze zgodami, nie ustnie na korytarzu.
- Ubranie. W podziemiach panuje kilka stopni Celsjusza niezależnie od pory roku. Uczniowie muszą to wiedzieć wcześniej, najlepiej w formie krótkiej listy przekazanej rodzicom. Zakryte, pełne buty są obowiązkowe, bo podłoże bywa nierówne i wilgotne.
- Rezerwacja. Grupy szkolne kumulują się w maju, czerwcu i we wrześniu. Termin ustalajcie z kilkutygodniowym wyprzedzeniem.
- Plan B. Jeden punkt programu, który zadziała przy każdej pogodzie, ratuje cały dzień. Obiekty zadaszone i podziemne nadają się do tego najlepiej.
- Uczniowie, których rodziny nie dopłacą. Warto z góry pomyśleć o rozwiązaniu, czy to przez radę rodziców, czy przez fundusz szkolny. Zostawienie tego na ostatni moment kończy się tym, że dziecko po prostu nie przychodzi.
Wyjazd będący dodatkiem do podstawy programowej? To możliwe!
Argument dla dyrekcji i dla rodziców, którzy pytają, czy to nie jest tylko rozrywka.
Wyjazd do obiektu pogórniczego daje materiał do zajęć z geografii, w części dotyczącej surowców mineralnych i gospodarki regionu, oraz z przyrody i biologii, przy omawianiu skał i minerałów. W starszych klasach dochodzi historia, w wątkach dotyczących gospodarki średniowiecznej i nowożytnej oraz przemian przemysłowych, a także chemia, przy okazji rud i procesów wytopu.
Osobna wartość dotyczy edukacji regionalnej. Uczniowie z powiatu kłodzkiego często wiedzą o własnym regionie mniej niż przyjezdni, bo to, co mają pod nosem, wydaje się oczywiste. Wyjazd pokazujący, że mieszkają w miejscu, po które ludzie przyjeżdżają z drugiego końca kraju, działa na poczucie związku z okolicą lepiej niż lekcja o tym samym.
W klasach ósmych i w szkołach ponadpodstawowych da się dołożyć jeszcze jeden wątek: doradztwo zawodowe. Zwiedzanie miejsca, w którym pokazuje się dawne zawody, technologie i organizację pracy, jest dobrym punktem wyjścia do rozmowy o tym, jak zmienia się rynek pracy.
Wyjazd w promieniu kilkudziesięciu kilometrów daje trzy rzeczy jednocześnie. Pieniądze zostają na program, a nie na paliwo i noce w drodze. Składka pozostaje na poziomie, przy którym jadą wszystkie dzieci, a nie te, których rodziny mogą sobie na to pozwolić. I klasa poznaje własny region, o którym zwykle wie mniej, niż powinna. Najprościej zacząć od miejsca, które samo wypełnia cały dzień i nie wymaga dokładania kolejnych punktów. Kompleks w Złotym Stoku łączy podziemną trasę z wodospadem, kilka osobnych obiektów do zwiedzania, zajęcia, przy których uczniowie pracują własnymi rękami, gry terenowe z fabułą, wyżywienie oraz noclegi na miejscu. Jedna rezerwacja, jeden dojazd, program na jeden albo dwa dni. Jeśli planujecie wyjazd na ten rok szkolny, sprawdźcie ofertę dla grup i możliwe warianty programów na stronie Kopalnia Złota i ustalcie termin, zanim zrobią to szkoły z drugiego końca Polski. Wrzesień to dobry moment, żeby mieć to za sobą.
